Historia o dwóch takich, co karmili żółwia i nie tylko…

Uczniowie zwą go Stefcio. W królestwie zwierząt jest typem strunowców (podtyp: kręgowce). Należy do gromady gadów z rodziny żółwi błotnych. Od wielu lat ma swoje miejsce w pracowni biologicznej naszej szkoły, gdzie cieszy oko szczególnie młodszych uczniów. Obserwujący zwinne ruchy gada zachwycają się jego wyjątkowym ubarwieniem. Jako żółw z gatunku ozdobnych Stefcio jest niezwykle urodziwy. Jego pancerz i skóra przechodzą od barwy żółto-zielonej do ciemnej zieleni. Po bokach głowy ma rozszerzające się do tyłu czerwone paski, a poniżej paski jasnożółte. Żółty plastron w czarne kropki, czyli brzuszna część pancerza Stefcia, wygląda niczym kostka do gry w domino. I choć przyglądającym mogłoby się wydawać, że Stefcia zawstydza nadmierne zainteresowanie, jego czerwone rumieńce są naturalne. W podgatunku jest on bowiem nazywany żółwiem czerwonolicym.

Nasz żółw do tej pory żył w dość skromnych warunkach. Jego sytuacja zmieniła się w połowie września, gdy Rada Rodziców z inicjatywy Pani Marta Sroczyńskiej – mamy jednego z uczniów, którzy w czasie wakacji troszczyli się o Stefcia – zasponsorowała dla niego nowe akwarium wraz z wyposażeniem. Pan Michał Świec ze sklepu Aquael Zoo w Galerii Amber doradził i zamontował w prezencie dla szkoły – jak sam powiedział – robię to z miłości do edukacji.

Maksym Sroczyński i Kacper Janik z klasy VIII c, zainspirowani na lekcjach biologii przez Panią Beatę Tomczak, postanowili zaopiekować się Stefciem w czasie wakacji. Zabrali go do swoich domów, karmili i zapewniali mu niezbędne warunki do życia. Teraz, kiedy żółw wrócił po wakacjach do sali biologicznej, może cieszyć się większą swobodą. A chłopaki podjęli decyzję, że nadal będą sprawować nad nim opiekę.

Tekst/Foto: D. Skinder